Dzisiaj jest : , Imieniny : Beaty, Eugeniusza, Lidy    

+ Strona główna
+ Zabytki
+ Galeria
+ Doniesienia
+ Na ratunek !
+ Archiwalia
+ Bibliografia
+ Mapy
+ Linki
+ Relacje
+ Wystawy
+ Widokówki  

+ e-mail

 
 
  Compositio
  Geneza krzyży pojednania
ARCHIWALIA
  "Na szlaku"
  Andrzej Scheer "Na szlaku" - recezja
  Cmentarze Unickie"
  Danuta Kawałko "Cmentarze unickie"
RELACJE
   Chociwel
  Renowacja krzyży w Chociwelu
DONIESIENIA
  Stół sądowy
  Zmiana lokalizacji
Średniowieczne prawo
 
Ogólnie przyjęło się, iż w okresie średniowiecza obowiązywało prawo "vendetty"  krwawej zemsty za zabójstwo lub poniesione krzywdy. Rozpatrując jednak zachowane materiały, należy stwierdzić, iż problem ten jest bardziej złożony.

Pobieranie odszkodowania /rekompensaty/ za zabójstwo kogoś bliskiego sięga przypuszczalnie VI w. W "Prawie salickim" napotyka się "zryczałtowaną" główszczyznę /odszkodowanie wypłacane rodzinie zamordowanego/ w postaci odpowiedniej liczby bydła. Należy sądzić, iż ustalenie opłaty musiało powstać jeszcze przed upowszechnieniem u Franków salickich pieniądza.

Jeden z wybitniejszych teologów i doradców Karola Wielkiego Alkuin (ok.735-804 r.) rekomendując pewnego możnego, chwalił go, iż "śmiało pomścił śmierć swego króla". W instrukcjach dla spowiedników z tamtego okresu, natrafia się na daleko idące zróżnicowanie wielkości pokuty za zabójstwo, w zależności od osoby zamordowanego. Najbardziej surowa i najdłuższa pokuta groziła za zabójstwo rodziców lub dzieci, pana i biskupa. Z kolei za morderstwo w wyniku zemsty za zabójstwo kogoś bliskiego, pokuta była kilkakrotnie mniejsza.

Istniały, więc dwa sposoby rozwiązania kwestii zabójstwa bliskiej osoby  można było przyjąć odszkodowanie lub krwawo pomścić śmierć najbliższego. Nie możemy dziś określić, który sposób był częściej wybierany, gdyż brak na ten temat szczegółowych danych.

W literackich źródłach antycznych zemsta pojawia się dość często:

"Śmiech gromki by wstrząsnął synami Hundinga,
Którzy Eylima życia pozbawili,
Gdybym do złotych się garnął pierścieni,
Zamiast ojca śmierć pomścić."

W wielu sagach skandynawskich powtarza się powiedzenie:

"Źle jest nosić  swego ojca w kiesie".

Oznacza ono, że nie powinno się brać główszczyzny za bliskiego krewnego, lecz dokonać zemsty na jego zabójcy. Dlatego, też  bohater  antyczny przeżywa rozterki przed podjęciem decyzji o zemście:

"Wybieraj teraz, gdyż wybór przed tobą:
Ostry błysk miecza,
Słowa lub milczenie  sam to rozważ sobie"

Jednak za czasów Wulfstana II, biskupa Worcester  (1062-95 r.) wybranie zemsty za śmierć bliskiej osoby mogło zakończyć się ekskomuniką i potępieniem.

Jak widzimy w okresie średniowiecza panowała dowolność decyzji o dokonaniu zemsty za zabójstwo bliskiej osoby, dowolność ta obejmowała również ocenę społeczną czynu jak i dowolność konsekwencji za akt zemsty. Na podstawie zachowanych materiałów, można wysnuć wnioski, iż na wybór pomiędzy zemstą, a ugodą, duże znaczenie miała pozycja społeczna mordercy i ofiary, jak również nacisk lokalnej społeczności.

 
"Compositio"
 
Przyjmuje się, iż od XIII w. zaczęto sporządzać pisemne porozumienia zwane traktatami pokutnymi /Compositio/. Był to rodzaj prywatnej lub prywatno-kościelnej umowy pokutnej, zawieranej przez zainteresowane strony (rodziną ofiary oraz mordercą) na podstawie której morderca zobowiązany był pokryć koszty pogrzebu ofiary i koszty przewodu sądowego (m.in. wypitego w jego trakcie piwa), a także łożyć na utrzymanie i wychowanie dzieci zabitego. Powinien był również przekazać rodzinie ofiary, ustaloną kwotę pokutną, tzw. "główszczyznę", oraz inne dobra materialne. Na rzecz kościoła, winien był przekazać określoną ilość wosku oraz zamówić określoną wyrokiem ilość mszy świętych żałobnych, na intencję ofiary. Kolejnym aktem pokuty było odbycie pieszej pielgrzymki do jednego z ówczesnych miejsc świętych, np. Jerozolimy, Rzymu. Natomiast na miejscu zbrodni morderca musiał wystawić własnoręcznie wykuty krzyż lub kapliczkę, jako wyraz pokuty, ku pamięci i przestrodze potomnych.
 
Na części krzyży pojednania (pokutnych) znajdują się ryty - miecze, topory, noże, widły, kusza, a nawet stopy  interpretowane są one jako narzędzie zbrodni lub atrybut zawodowy ofiary.

Do niedawna za najstarszy udokumentowany ugodą krzyż pojednania w Polsce uważano krzyż ze Stanowic w województwie dolnośląskim. Za "Compositio" uznano dokument pochodzący z 5 grudnia 1305 roku i przechowywany w Státni Ústředni Archiv /odpowiednik Archiwum Państwowe/ w Pradze. 
 
Oto jego treść:
"[...] My Beatrycze, księżna Śląska i pani na Książu czynimy wiadomym wszystkim wyznawcom Chrystusa, do których pismo to dotrze, że potwierdzamy, iż Konrad de Langinberc, niegdyś młynarz w Stanowicach, ręką brata Konrada, niegdyś zarządcy folwarku w Pasiecznej, życia został pozbawiony. Z powodu tego zabójstwa brat Gunter, w tym czasie komtur [w Strzegomiu], po zasięgnięciu rady, żonie, dzieciom oraz krewnym zabitego stosowną kwotę zaproponował a czcigodna żona zabitego a także dzieci jego kwotę 12 grzywien srebra przejęły. Byli to niżej zapisani: Jutta, żona zabitego; Peczold, brat jego; Henryk, syn Bawara; Konrad z Wrocławia; Siffrid; Henryk Długi z Pieszyc; Hertil, młynarz, mąż siostry wdowy; Siffrid, Herman, synowie oraz Gertruda i Katarzyna, córki. Ponadto półtorej grzywny srebra otrzymał sługa zabitego za odniesione rany oraz pół grzywny srebra cyrulik za udzielenie pomocy poszkodowanemu. Na znak tejże umowy na miejscu zabójstwa został umieszczony krzyż. Po spełnieniu wszystkich warunków, obie strony w sądzie, w obecności wójta i ławników, dziękując za dobre warunki, zrzekli się pod przysięgą wszelkich działań zmierzających do dokonania zemsty. Aby żadna ze stron nie złamała zawartej umowy i aby potwierdzić zgodę kazaliśmy opatrzyć ten dyplom naszą pieczęcią, pieczęcią komtura brata Guntera oraz pieczęcią mieszczan w Strzegomiu. Świadkami tego są: pan Henryk, magister i Jakub, kapelani nasi; Zcapilo; Gumpert; Herman Rose; Apeczko in Acie; Engeibert, rzeźnik i inni liczni, godni zaufania. Dano ręką Konrada, rektora szkoły w Strzegomiu w nony grudnia roku pańskiego 1305".
 
Po ponownym przetłumaczeniu tego dokumentu, okazuje się, iż nie jest to "Compositio", a jedynie dokument potwierdzający wypełnienie wszystkich warunków ugody, zawartej we wcześniejszej umowie. W dokumencie tym nie ma określenia miejsca postawienia krzyża, jest natomiast potwierdzenie jego postawienia na miejscu zbrodni. W świetle tych informacji nie można jednoznacznie stwierdzić, że dokument z 1305 roku dotyczy krzyża ze Stanowic. Przez szereg lat uznawano iż dokument ten dotyczy krzyża ze Stanowic, przeniesionego do lapidarium Muzeum Kupiectwa Dawnego w Świdnicy, a obecnie znajdującego się w na Zamku Grodno w Zagórzu Śląskim. Po odkryciu w Stanowicach drugiego krzyża kamiennego, z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż cytowany dokument dotyczy tego krzyża. 
 
 
W księgach miejskich Świdnicy znajduje się zapis z 1494 roku, dotyczący zabójstwa Mertena Hygmanna dokonanego w Pankowie /województwo dolnośląskie/ przez Lenharta Schnorbeina . Sprawa toczy się przed sądem dworu pańskiego w Pankowie, który orzekł:
  1. Lenhart Schnorbein powinien poprosić ojca zamordowanego Mertena Hygmanna Hannosa Hygmanna i żonę Mertena w imię miłości Bożej, aby przebaczył mu zabójstwo.
  2. Lenhart Schnorbein powinien zrobić "ochfart" /pielgrzymkę do Aachen/ i to w rok po zabójstwie. Powinien też powiadomić wdowę, kiedy to nastąpi i kto weźmie udział w pielgrzymce.
  3. Powinien zamówić 31 "Seelenbäder" /kąpieli oczyszczających/.
  4. Musi wystawić kamienną kapliczkę lub krzyż w Pankowie, wszystko w ciągu jednego roku.
  5. Powinien zamówić świece z wszelkimi przyborami, świece powinny zawierać 4 funty wosku.
  6. Wdowie powinien wypłacić kwotę 1 węgierskiego guldena, stanowiącą honorarium dla lekarza.
  7. Na to, aby mogła ona swoje małoletnie dzieci lepiej utrzymać i wychować zabójca powinien jej dać 14 marek: 7 zaraz, pozostałe w "Walpurgis" /noc czarownic/ następnego roku.
  8. Lenhart Schnorbein musiał "wziąć na siebie" sąd tzn. uznać wyrok dziedzica. Dziedzicem Pankowa był wówczas rycerz Christoph von Bock.

Ostatnia część zapisu w świdnickiej księdze miejskiej mówi, że wdowa uznała, że Lenhart Schnorbein wszystko wypełnił łącznie z pielgrzymką, kapliczką, uznaniem sądu w Pankowie i wypłatą drugiej raty "pokuty".

 
Wystawienie kamiennego krzyża miało potrójne znaczenie: było aktem pokuty mordercy za popełnioną zbrodnię, miało upamiętnić miejsce zdarzenia i osobę zamordowanego oraz powinno nakłaniać przechodniów do odmówienia modlitwy za duszę zamordowanego. Przy krzyżu dochodziło do pojednania pomiędzy rodziną ofiary a mordercą. Obie strony wybaczały sobie krzywdy i wyrzekały się zemsty.
 
Obowiązek stawiania krzyży pojednania (pokutnych) zanika pod koniec XVI wieku w wyniku wprowadzenia w 1532 roku, przez cesarza Karola V, Constitutio Criminalis Carolina - kodeksu karnego obejmującego prawo karne i proces karny.
Krzyże kamienne stawiano jednak nadal, lecz nie stanowiły one elementu wykupienia się mordercy od winy, który za zabójstwo odpowiadał przed sądem, ale stawiane były przez rodzinę zamordowanego /niekiedy mordercy/, dla upamiętnienia tragicznego zdarzenia /np.krzyż w Żywcu/.
W "Dziejopisie Żywieckim" wójt Andrzej Komoniecki pisze o zdarzeniu z 1624 roku:

ŻYWIEC 1624

"Tegoż dnia ostatniego lipca Michał Gnidka, miejski synek żywiecki, w Żywcu przez sąd zginął, że rodziców swoich nie słuchał i na złość im wszystko robił i kradzieżą się bawił. Za co u kościoła Świętego Krzyża pod parkanem, pod Bożą Męką kamienną ściąt i tam pogrzebion. Na którego grobie, na pamiątkę tego rodzice jego dali krzyż kamienny wykonać i tamże postawić, który dotąd stoi przy tej Bożej Męce, czego każden o tem nie wie."

Wydawać by się mogło, że postanowienia zawarte w "Compositio", są nader łagodne, ale jest to stwierdzenie błędne. Wypłacenie odszkodowania rodzinie zamordowanego, opłacenie kosztów sądowych oraz pokrycie kosztów pogrzebu stanowiło dla mordercy duże obciążenie finansowe. Rodzina ofiary nie zadowalała się skromnymi ceremoniami żałobnymi, lecz domagała się "dla wielkiego uczczenia zmarłego" wystawnego pogrzebu. Również odbycie pielgrzymki nie było rzeczą łatwą. Podróż musiano odbyć pieszo, dość często boso. Droga była bardzo uciążliwa, pojawiał się głód i pragnienie, zły stan dróg oraz niebezpieczeństwo gościńców stwarzało dodatkowe utrudnienie. Większość osób przed pielgrzymką sporządzało testament, ponieważ nikt nie był pewien, czy z niej powróci.
Pokuta była więc, niezmiernie surowa, rozpoczynała się upokarzającymi przeprosinami pozostałych przy życiu krewnych, aż do kosztownego pogrzebu, wysokiej sumy odszkodowania oraz drogiej i długotrwałej pielgrzymki.

 
Występowanie krzyży pojednania.
 
Kamienne krzyże występują na terenie całej Europy, poczynając od Hiszpanii, poprzez Francję, Włochy, Austrię, Niemcy, Czechy i Polskę, na północ sięgają Norwegii i Szwecji. Jednak geneza krzyży pojednania wiąże się ze średniowiecznym prawem zwyczajowym rozpowszechnionym w krajach niemieckich i obecnie nie są znane żadne dowody na istnienie poza niemieckim Cesarstwem podobnego prawa wiążącego się z wystawianiem krzyży pojednania. Szacuje się iż w Europie zachowało się ponad 7000 tego typu obiektów, oraz istnieją przekazy według których ponad 3000 obiektów uważa się za zaginione. W Polsce zewidencjonowano ponad 600 obiektów, na obszarze województw: dolnośląskiego (dawne jeleniogórskie, wałbrzyskie, wrocławskie, legnickie i część leszczyńskiego), lubuskiego (dawne zielonogórskie i część leszczyńskiego), opolskiego i śląskiego (przed nowym podziałem administracyjnym katowickie i bielskie). Pojedyncze krzyże pojednania (pokutne) występują także w województwie pomorskim, wielkopolskim i świętokrzyskim.
 
 
        

Ostatnia modyfikacja strony : 12-04-2010 rok

     

© Copyright Biuro Usług Komputerowych "InfoRych" Tychy 1998 -